Everyday make-up

Witam serdecznie. Wczoraj dojechałam do Polski, ponieważ w niedzielę wyjeżdżamy na nasz wymarzony trip! Już wkrótce dowiecie się gdzie. Dzisiaj przygotowałam dla Was post o moim codziennym makijażu. Nie jest tego dużo, ponieważ mój make-up ogranicza się do kilku kosmetyków, ale są to produkty, które chciałam polecić.




Jest to krem ,,Barwa siarkowa", który ma za zadanie matować twarz. Należę do osób z mieszanym typem skóry i niestety strefa T dość często mi się świeci. Używałam wiele kremów, które polecano mi w drogeriach i sklepach kosmetycznych, ale żaden mi nie pomagał. Przypadkiem trafiłam na recenzję tego produktu u jednej dziewczyny. I wiecie co? Jestem WNIEBOWZIĘTA! Ma przyjemny, pomarańczowy zapach, świetną konsystencję i co najważniejsze - moja skóra nie świeci się przez bardzo długi czas. Powiem nawet więcej - od kiedy zaczęłam stosować krem Barwy Siarkowej, przestałam stosować puder, bo nie muszę już matowić swojej skóry. Znalazłam go w Hebe, ale są również w drogeriach Rossman za około 18 zł. 


Przetestowałam naprawdę wiele podkładów, od Smashbox'ów po Makeup Forever. Moim odwiecznym problemem było to, że większość nie utrzymywała się długo albo dziwnie łuszczyła się na nosie. Postanowiłam wypróbować tak polecaną markę Mac i był to strzał w dziesiątkę. Kupiłam go już dwa razy i na razie nie zamierzam zmieniać. Studio Fix Fluid SPF 15 daje nam ładne, matowe wykończenie i ochronę przed promieniami słonecznymi UVA. Dobrze kryje niedoskonałości (idealny dla cery naczynkowej jak moja) i co najważniejsze - nie tworzy żadnego efektu maski i wygląda bardzo naturalnie. Stosuję jednych z najjaśniejszych kolorów ze względu na jasną karnację. Jego cena to 137 zł.  Można go znaleźć już nie tylko w sklepach firmowych Mac, ale również w Douglasie. 


Do nakładania podkładu stosuję niezawodną gąbeczkę ,,Beauty Blender". Cena to 69 zł.


Nigdy nie stosowałam żadnych korektorów pod oczy. Niestety, ze względu na moją naczynkową cerę, wszystko ma bardzo intensywne kolory. Szukałam czegoś naturalnego, nieobciążającego i tak polecono mi produkt Sisley, który stosuję po dziś dzień. Przed nałożeniem korektora nakładam również bazę Smashbox, ale link do tego produktu podam niżej. Produkt ten ma na celu nie tylko maskowanie cieni pod oczami (jest bardzo naturalny), ale również zmniejszać opuchliznę. Jest zakończony metalową końcówką masującą, która daje efekt chłodu. Miękka i kremowa konsystencja, łatwa w aplikacji. Do produktu dołączony jest również pędzelek. Cena to 349 zł.


Niestety muszę nieco pomagać swoim brwiom i nadać im lekki kształt, szczególnie przy łukach. Jedyny produkt jaki stosuję do brwi to paletka cieni Sephory. Używam najjaśniejszego koloru. Ważne było dla mnie również, aby nakładać cienie porządnym pędzelkiem.





Opiszę Wam krótko produkty, o których nie wspomniałam wyżej, a znajdują się na zdjęciu.

1. Podkład do rzęs Revitalash ,,Volumizing Primer", cena 75 zł - odżywka tej firmy kiedyś uratowała moje rzęsy i sprawiła, że długość i objętość moich rzęs znacznie się poprawiła. Dlatego też postanowiłam wypróbować nowy produkt tej firmy - podkład do rzęs. Produkt jest koloru niebieskiego, ale spokojnie, niech to Was nie wystraszy, nie ma to żadnego wpływu na kolor naszej czarnej mascary. Podkład ten pozwala utrzymać się naszemu tuszowi dłużej i wygładzić rzęsy, ułatwiając aplikację mascary. 
2. Tusz do rzęs Giorgio Armani - niestety, z wielkim bólem muszę oświadczyć, że tusz ten nie jest już dłużej produkowany. Korzystam z ostatnich dwóch mascar, jakie miałam kupione w zapasie i niestety, będę musiała znaleźć godnego zamiennika. 
3. Nawilżająca baza pod oczy Smashbox, cena 119 zł - wyrównuje koloryt cery i idealnie nawilża.


2 komentarze

  1. Jaki świetny naturalny makeup i piękny blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo, miło mi to słyszeć :)

      Usuń