Dokk1

wtorek, 20 czerwca 2017
Prawdopodobnie uznacie mnie za monotematyczną, ale uwierzcie mi, te dni kompletnego resetu były mi naprawdę potrzebne. Dzięki temu doprecyzowałam sposób, w jaki chcę prowadzić bloga oraz to, co ma się na nim znaleźć.

Przed przeprowadzką zdecydowałyśmy się z Lenką na spontaniczny wypad do Aarhus. A zdjęcia zrobiłyśmy w jednym z naszych ulubionych miejsc - Dokk1. Jest to miejska bibloteka, która jest naprawdę BARDZO nowoczesna. Miłego oglądania!










Dress - Vintage market
Sweater - ZARA
Bag - Louis Vuitton
Espadrilles - Kenzo 
Sunglasses - Ray-ban 


TOP 3 kosmetycznych odkryć

środa, 7 czerwca 2017


Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam moje 3 ostatnie kosmetyczne odkrycia, z których jestem bardzo zadowolona. Dwa z tych produktów stosuję do codziennej pielęgnacji, a maskę - wymiennie z innymi.


1. Serum przeciw zaczerwienienion i podrażnieniom - REN 

Jest to serum, które ma na celu zwalczanie zaczerwienień, łagodzenie podrażnień oraz polepszenie tolerancji naszej skóry na agresję środowiskową. W składzie znajdziemy polipeptydy mleczne, które mają wzmocnić skórę, betagluken, odpowiedzialny za łagodzenie zaczerwienień i podrażnień oraz inne składniki jak białko ryżowe czy kwas hialuronowy, który utrzymuje nawodnienie skóry. Wspominałam Wam już kiedyś, że mam typ cery naczynkowej i mieszanej. Jak zapewne się domyślacie, gdy zobaczyłam produkt, który mógłby pomóc mi w poprawie kondycji mojej skóry, od razu go wzięlam. Serum stosuje się rano i wieczorem przed nałożeniem reszty kremów. Na wieczór, w związku z tym, że moja cera nie jest tak sucha jak zimą, wystarczy nałożenie mi tylko tego produktu. Jest bardzo wydajny, niemal mała kropka wystarcza na rozprowadzenie go po twarzy. Czy widzę efekty? TAK! Moja cera nie jest już tak czerwona jak kiedyś. Ubolewam nad jedną rzeczą - produkt ten zakupiłam w amerykańskiej sieci Sephora (46$). Niestety, marka ta nie jest obecnie dostępna w polskiej drogerii. Przeszukiwałam internet, żeby sprawdzić czy jest możliwość zamówienia go z jakiejś strony, ale nie udało mi się znaleźć akurat tego serum tej marki.




2. Krem pod oczy z awokado, Kiehl's


Moim stałym problemem było to, że nie potrafiłam znaleźć sobie odpowiedniego kremu pod oczy. Trafiłam na dwa - La Mer i Kiehl's - ale tutaj skupię się na tym drugim. Co znajdziemy w składzie? Lista składników jest dość krótka i prosta, co bardzo mnie cieszy. Olej z awokado, utrzymywanie poziomu nawilżenia, beta-karoten oraz masło shea. Krem ten ma zwartą konsystencję, nie spływa. Powiedziałabym wręcz, że okolice oczu wydają się bardzo tłuste po jego nałożeniu, jednak krem jest stopniowo wchłaniany i budząc się rano nie widzę już tego. Tłustość produktu niesie za sobą kolejny plus - starcza na dłużej, ponieważ nałożenie go w małej ilości w zupełności wystarczy. Koszt kremu to 180 zł. Link do polskiej strony Kiehl's znajduje się w nagłówku, w nazwie.


3. Maska złuszczająca z czarnego cukru i miodu, Skinfood


To już trzeci mój produkt marki Skinfood. Uważam, że ich maski są naprawdę dobre. Ta, którą chce Wam przedstawić nie jest maską nawilżającą, a złuszczającą. Zawiera brazylijski czarny cukier i miód. Jaka jest twarz po zmyciu? Miękka i bardziej żywa. Zdecydowanie polecam ten produkt i przetestowanie innych masek tej firmy. 







Getting back to New York

czwartek, 1 czerwca 2017
Teraz mogę oddać się już realizacji swoich celów. Było ciężko, ale już po wszystkim! Oficjalnie wakacje, a co za tym idzie - dużo wolnego czasu na rozwój bloga i podjęcie nowego wyzwania! Chciałabym zakupić maszynę do szycia i nauczyć się szyć! Wierzę, że gdzieś tam głęboko we mnie jest choć skrawek umiejętności krawieckich. A tymczasem, chciałabym pokazać Wam - niestety po raz ostatni już - stylizację z Nowego Jorku. Wielkie podziękowania należą się mojemu tacie - za wcielenie się w rolę fotografa!














Pants - Zara
Shirt - Zara
Jacket - Massimo Dutti
Espadrilles - Kenzo
Bag - Louis Vuitton
Necklace - AS Jewelry 

Times square

wtorek, 16 maja 2017
Cześć. Przepraszam ponownie za dość długą nieobecność. Wyjazd do Nowego Jorku był tak intensywny, że wychodząc z samego rana, wracaliśmy bardzo późno wieczorem. Nie miałam na to niestety zbytnio czasu. Następnym razem się poprawię, obiecuję! Poza tym niestety nadszedł już czas egzaminów i projektów, który pochłania wiele czasu i - energii.

Dzisiaj przygotowałam dla Was sesję z Nowego Jorku, z Times Square. Naprawdę się cieszę, że mogłam spełnić swoje marzenie i pojechać do miejsca, które dotychczas znałam jedynie z wielkich ekranów. Jakie są moje wrażenia? Na początku nie mogłam uwierzyć, że tam jestem. Potem byłam oczarowana i zachwycona wielkością tego miasta, architekturą, miejscami, zabytkami, parkami i knajpami. Po jakimś już czasie trochę zaczął mi przeszkadzać (albo może bardziej to dostrzegłam) panujący tam bałagan i brzydki zapach. Jednak ogólnie rzecz biorąc - miasto na wielki plus. Idealnie wpasowany w moją estetykę, upodobania i zainteresowania. Nie martwcie się, mam zamiar przygotować na to osobny i nieco obszerniejszy post, w którym pokażę Wam zdjęcia z NYC i nieco poopisuję :).

Byłam zawiedziona pogoda, bo spodziewałam się nieco wyższych temperatur, tak więc moja "garderoba" nie do końca była na to przygotowana.

Niegdyś noszone spodnie z szerokimi nogawkami powróciły do łask! A ja jestem oczarowana przeróżnymi projektami, jakie można znaleźć na sklepowych półkach. Kiedy zobaczyłam te perełki po bokach, od razu powiedziałam, że muszę je mieć. Enjoy!















Pants - ZARA
Shoes - Adidas Stan Smith
Shirt - ZARA
Leather Jacket - Massimo Dutti
Scarf - ZARA
Necklace - AS Jewellery 


Smoky eyes please

czwartek, 4 maja 2017
Stało się! Wylądowałam w cudownym miejscu, o którym zawsze marzyłam. Już nie mogę doczekać się przyszłych postów, będą przesiąknięte Nowym Jorkiem. Jednak na obecną chwilę staram się wykorzystać swój wyjazd na 100%, więc naprawdę rzadko bywam przy komputerze. Zanim jednak oddam się całkowicie zapomnieniu, chciałabym Wam opowiedzieć o mojej współpracy z Aleksandrą. 

Gdzie znajdziecie Aleksandrę?

   Odysłam Was do pięknej strony Aleksandry ,,Ola Maluje". Znajdziecie tam jej portfolio, ofertę, opcję kursu wizażu oraz link do bloga, na którym możecie znaleźć wiele cennych informacji odnośnie makijażu czy pielęgnacji. Ola również dba o swojego Fanpage'a na Facebooku - sumiennie umieszcza tam coraz to nowsze prace. 

Jak wyglądała współpraca?

Udałam się do Aleksandry i jej małego, pełnego przeróżnych kosmetyków królestwa. Pojawiłam się tam jako modelka, oddając się całkowicie wyobraźni Oli. Postawiłyśmy na smokey eyes łączący kilka kolorów i trochę brokatu. Odsyłam Was do fotorelacji poniżej.








Everyday make-up

piątek, 28 kwietnia 2017
Witam serdecznie. Wczoraj dojechałam do Polski, ponieważ w niedzielę wyjeżdżamy na nasz wymarzony trip! Już wkrótce dowiecie się gdzie. Dzisiaj przygotowałam dla Was post o moim codziennym makijażu. Nie jest tego dużo, ponieważ mój make-up ogranicza się do kilku kosmetyków, ale są to produkty, które chciałam polecić.




Jest to krem ,,Barwa siarkowa", który ma za zadanie matować twarz. Należę do osób z mieszanym typem skóry i niestety strefa T dość często mi się świeci. Używałam wiele kremów, które polecano mi w drogeriach i sklepach kosmetycznych, ale żaden mi nie pomagał. Przypadkiem trafiłam na recenzję tego produktu u jednej dziewczyny. I wiecie co? Jestem WNIEBOWZIĘTA! Ma przyjemny, pomarańczowy zapach, świetną konsystencję i co najważniejsze - moja skóra nie świeci się przez bardzo długi czas. Powiem nawet więcej - od kiedy zaczęłam stosować krem Barwy Siarkowej, przestałam stosować puder, bo nie muszę już matowić swojej skóry. Znalazłam go w Hebe, ale są również w drogeriach Rossman za około 18 zł. 


Przetestowałam naprawdę wiele podkładów, od Smashbox'ów po Makeup Forever. Moim odwiecznym problemem było to, że większość nie utrzymywała się długo albo dziwnie łuszczyła się na nosie. Postanowiłam wypróbować tak polecaną markę Mac i był to strzał w dziesiątkę. Kupiłam go już dwa razy i na razie nie zamierzam zmieniać. Studio Fix Fluid SPF 15 daje nam ładne, matowe wykończenie i ochronę przed promieniami słonecznymi UVA. Dobrze kryje niedoskonałości (idealny dla cery naczynkowej jak moja) i co najważniejsze - nie tworzy żadnego efektu maski i wygląda bardzo naturalnie. Stosuję jednych z najjaśniejszych kolorów ze względu na jasną karnację. Jego cena to 137 zł.  Można go znaleźć już nie tylko w sklepach firmowych Mac, ale również w Douglasie. 


Do nakładania podkładu stosuję niezawodną gąbeczkę ,,Beauty Blender". Cena to 69 zł.


Nigdy nie stosowałam żadnych korektorów pod oczy. Niestety, ze względu na moją naczynkową cerę, wszystko ma bardzo intensywne kolory. Szukałam czegoś naturalnego, nieobciążającego i tak polecono mi produkt Sisley, który stosuję po dziś dzień. Przed nałożeniem korektora nakładam również bazę Smashbox, ale link do tego produktu podam niżej. Produkt ten ma na celu nie tylko maskowanie cieni pod oczami (jest bardzo naturalny), ale również zmniejszać opuchliznę. Jest zakończony metalową końcówką masującą, która daje efekt chłodu. Miękka i kremowa konsystencja, łatwa w aplikacji. Do produktu dołączony jest również pędzelek. Cena to 349 zł.


Niestety muszę nieco pomagać swoim brwiom i nadać im lekki kształt, szczególnie przy łukach. Jedyny produkt jaki stosuję do brwi to paletka cieni Sephory. Używam najjaśniejszego koloru. Ważne było dla mnie również, aby nakładać cienie porządnym pędzelkiem.





Opiszę Wam krótko produkty, o których nie wspomniałam wyżej, a znajdują się na zdjęciu.

1. Podkład do rzęs Revitalash ,,Volumizing Primer", cena 75 zł - odżywka tej firmy kiedyś uratowała moje rzęsy i sprawiła, że długość i objętość moich rzęs znacznie się poprawiła. Dlatego też postanowiłam wypróbować nowy produkt tej firmy - podkład do rzęs. Produkt jest koloru niebieskiego, ale spokojnie, niech to Was nie wystraszy, nie ma to żadnego wpływu na kolor naszej czarnej mascary. Podkład ten pozwala utrzymać się naszemu tuszowi dłużej i wygładzić rzęsy, ułatwiając aplikację mascary. 
2. Tusz do rzęs Giorgio Armani - niestety, z wielkim bólem muszę oświadczyć, że tusz ten nie jest już dłużej produkowany. Korzystam z ostatnich dwóch mascar, jakie miałam kupione w zapasie i niestety, będę musiała znaleźć godnego zamiennika. 
3. Nawilżająca baza pod oczy Smashbox, cena 119 zł - wyrównuje koloryt cery i idealnie nawilża.


Auto Post Signature

Auto Post  Signature